Networking – zmora, ale i konieczność. 7 wskazówek, jak dać się zapamiętać.

Prowadzisz własną firmę, dopiero rozkręcasz się w swojej branży? Masz ciekawy startup, próbujesz bezskutecznie zaciekawić swoim projektem inwestora? Potrzebujesz nowych zleceń jako freelancer (ten punkt akurat znamy z autopsji 🙂 ). Tak, wiesz: już wielokrotnie życzliwi wspominali Ci, że trzeba się networkingować, pokazywać, bywać i rozmawiać. Jednak nie każdy jest mistrzem small talku. Oto kilka wskazówek, jak nawiązać i rozwijać sieć kontaktów.

1.Zostań mistrzem autoprezentacji.
Wydaje się trudne? Guru networkingu radzą: naucz się opowiadać o swoim biznesie, startupie, wynalazku w trzech zdaniach. Zwięźle i przejrzyście. To wcale nie jest takie łatwe, jak się wydaje. Spróbuj najpierw przed lustrem, a potem opowiedz o swojej firmie zaprzyjaźnionemu laikowi tak, żeby zrozumiał i był zaciekawiony. Ćwicz do skutku, wypróbuj na obcych. Networking jest trochę jak speed dating: liczy się refleks.

2. Bywaj na imprezach branżowych. Selekcjonuj, ale bywaj.
Mnogość wydarzeń związanych na przykład z młodymi technologiami (mówimy o dużych miastach) może na początku przytłaczać. Praktycznie codziennie coś się dzieje. Niektórzy zapaleńcy z objawami FOMO (Fear of Missing Out) bywają na wszystkim, co ma w nazwie ich słowo klucz: “Startup”, “biznes dla kobiet”, “inwestycje”. Poziom i wartość tych imprez są bardzo zróżnicowane. Mamy naprawdę ciekawe eventy, ale też smutne spędy, na których organizatorom ewidentnie zależy tylko na wizytówkach i danych osobowych. Z czasem nauczycie się je odróżniać i wybierać. Nie warto zrażać się po przygodzie, gdzie zamiast szumnej wymiany kontaktów na miejscu zastaniesz kilka znudzonych konsultantek Avonu (tak, mamy takie eventy na koncie!)

skyscraper

Warsaw Spire, Fot. Katarzyna Jędras

3. Ważna część networkingu: rozmowy o niczym. I na dodatek z nieznajomymi!
Imprezy branżowe to zmora introwertyków. Nie każdy się z tym rodzi, choć niektóre nacje (np. Amerykanie) zdają się mieć small talk w małym palcu. Jak oni to robią? Podchodzą do obcego człowieka i po minucie prowadzą już miłą, acz niezobowiązującą rozmowę. Po pierwsze nie wywalają kawy na ławę, a zgrabnie dają się polubić i zapamiętać. Tu warto rozwijać u siebie zmysł obserwacji. Jak dana osoba się zachowuje, z kim przyszła i co konsumuje. Wszystko, co sprawi, że z obcym człowiekiem możesz złapać nić porozumienia. Tu mała uwaga: nie bądź stalkerem, a Sherlockiem!
Tematy wskazane: pogoda, organizacja imprezy, na której się znajdujecie, korki i problemy z komunikacją, przemowa prelegenta, zwierzęta domowe, jedzenie serwowane na imprezie i kolor zasłon 🙂
Tematy niewskazane: religia, bieżąca polityka, szczególnie polska, terroryzm, konflikt rowerzyści kontra kierowcy, likwidacja gimnazjów, jeść gluten czy nie

4. Traktuj wszystkich z szacunkiem. Nigdy nie wiesz, z kim połączy Cię praca.
Spotkania networkingowe to ruletka. Raz wychodzisz z nudnego na pierwszy rzut oka odczytu ze stosem wizytówek i ciekawymi kontaktami. Innym razem wracasz z ważnej gali, z którą wiązałeś/wiązałaś ogromne nadzieje, z uczuciem zmarnowanego czasu. Bywa. Czasami jednak najbardziej przypadkowe spotkania procentują w przyszłości. I na plus, i na minus. Dlatego nie warto być nieprzyjemnym dla pani stojącej w kolejce po płaszcz, bo może się okazać, że to szefowa sprzedaży kluczowej dla Ciebie firmy…

5. Bądź namolny, czyli przełamujemy networkingowe bariery
Spróbuj porozmawiać z osobą, z którą normalnie być nie pogadał, bo to ważny pan prezes albo wpływowy inwestor. O ile już nabrałeś odrobinę wyczucia, będziesz wiedział, kiedy w delikatny sposób się wycofać. Warto się zmusić, żeby zrobić ten jeden krok do przodu.

6.Nie bądź namolny, czyli nowe kontakty tak, ale nie za wszelką cenę 🙂
Z networkingiem jest trochę jak z tańcem. Trzeba umieć wyczuć partnera: jeden krok w przód, jeden krok w tył, uważamy, żeby nie nadepnąć komuś boleśnie na stopę. Czasem po prostu czujesz, że to nie to – nie ta impreza, nie to środowisko, a grono pochlebców skutecznie obskoczyło osobę, z którą chciałeś porozmawiać. Bywa. Nic na siłę. Może będzie jeszcze okazja. Nie jesteśmy akurat zwolenniczkami postawy “wyrzucają mnie drzwiami, to wejdę oknem”. Choć czasami jest ona skuteczna.

7. Noś wizytówki. Zawsze.
Nigdy nie wiesz, kiedy spotkasz kogoś ciekawego. Grill u znajomych, impreza urodzinowa kuzynki, Pendolino czy poczekalnia u lekarza – czasami interesujące zawodowo osoby poznajemy w najbardziej zaskakujących miejscach. I tu przechodzimy płynnie do punktu 1….

Wolisz czas, który spędziłbyś/spędziłabyś snując się samemu po imprezie, spędzić w domu? Na razie jeszcze nie pora wyjść ze skorupki? Mamy dla Ciebie dobrą wiadomość.Tak samo ważny jest też networking online. Ale to już temat na odrębny wpis.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *