Pomoc mierzona lajkami

Mówi się, że uzależniają. To na pewno. Krytycy zarzucają im, że tępią naszą empatię i że w nieustającym natłoku newsów obojętniejemy. Media społecznościowe coraz częściej pomagają jednak pomagać, nagłaśniać, zbierać okrągłe sumy na leczenie chorych dzieci, wsparcie dla seniorów czy spontaniczną pomoc dla osób pokrzywdzonych przez los. I nie ogranicza się to do pustych lajków na Facebooku. Ostatnie tygodnie pokazują, że w sieci kształtuje się prawdziwe społeczeństwo obywatelskie, a drobne gesty zwykłych ludzi, nagłośnione przez influencerów, mają niezwykłą moc.
Zacznijmy od Filipa Chajzera, TVN-owskiego dziennikarza i showmana, który mistrzowsko potrafi zmotywować do działania tysiące ludzi. Filip Chajzer, przeżywszy ogromną tragedię w życiu osobistym, zaczął wspierać innych. Najpierw była akcja na rzecz hospicjum dziecięcego “Promyczek”, którą dziennikarz ogłosił na swoim profilu facebookowym. Akcja przerosła znacznie oczekiwania organizatora: na rzecz placówki zebrano pięćset tysięcy złotych. To tak, jakby każdy fan dziennikarza wpłacił na rzecz chorych dzieci złotówkę, bowiem profil Filipa Chajzera lubi ponad pół miliona użytkowników. Kilka dni temu zakończyła się kolejna akcja dobroczynna dziennikarza, który zaapelował o wsparcie dla znajdujących się w ciężkiej sytuacji materialnej powstańców warszawskich. Jak podaje Muzeum Powstania Warszawskiego, na konto Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej wpłynęło w sumie 300 tys. złotych.
Innym przykładem akcji, która poruszyła setki ludzi, jest historia ośmioletniej Ani z Poznania. Jeden z sąsiadów dziewczynki wrzucił na Facebooka zdjęcie ulotki, na której Ania zapraszała na zorganizowany przez siebie kiermasz. Pieniądze ze sprzedaży zabawek, butów i ubrań miały zostać przeznaczone na rehabilitacje ciężko chorej mamy. Odręcznie napisana kartka szybko stała się viralem, na kiermasz dziewczynki przyszły tłumy. Dzięki wsparciu dwóch fundacji na leczenie mamy Ani zebrano 100 tysięcy złotych. A zaczęło się od posta na fb.
Trzecia akcja, która wzruszyła internautów w ostatnich tygodniach to mistrzowskie zagranie Marcina Gortata. Nie mam na myśli gry na boisku, ale akcję zbierania pieniędzy na operację w USA dla małego Antosia. Koszykarz odpowiedział na twitterową akcję zorganizowaną przez dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego (również bardzo aktywnie działającego w sieci na rzecz małych pacjentów). Gwiazdor NBA w iście amerykańskim stylu poinformował, że “kończymy tę zabawę”, po czym pokazał dowód wpłaty 125 tysięcy złotych na leczenie malca. Bo tyle brakowało na sfinansowanie operacji za oceanem.
Oczywiście – można krytykować, że część akcji charytatywnych to działania pod publiczkę, że firmy traktują je jako narzędzie stricte marketingowe, czy przywoływać kuriozalne akcje społeczne, w których wystylizowane gwiazdki podśpiewują: “Pomaganie jest trendy”. Ale te przykłady pokazują, że kilkoma klikami można zmienić czyjeś życie.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *