Startupowe grzechy w komunikacji

Masz własny startup i czujesz, że to strzał w dziesiątkę. Zebrałeś zespół, masz już wstępny produkt, wkrótce będziesz szukał inwestorów. Przyszedł więc czas na intensywną promocję! I tu zaczynają się schody…

Wielu założycieli małych firm z branży technologicznej próbuje ogarniać wszystkie aspekty działalności naraz. Nie dość, że zajmują się rozwijaniem produktu, nadzorowaniem pracowników, finansami, logistyką i ekspresem do kawy, to jeszcze prowadzą fanpage’a i piszą teksty na stronę internetową. Ba, w razie potrzeby napiszą i roześlą press release’a! Oczywiście – zdarzają się ludzie, którzy są w stanie podołać każdemu wyzwaniu. Generalnie jednak warto czasem trzeźwo spojrzeć na swoje umiejętności i moce przerobowe. Zastanawiasz się, czy radzisz sobie z komunikowaniem swojej młodej marki? Sprawdź więc, czy nie popełniasz jednego z najczęstszych błędów.

1. Brak strategii. A bez tego ani rusz!
Zanim zaczniesz obwieszczać światu, że powstała marka X, musisz się zastanowić, w jaki sposób chcesz o niej opowiadać. Jaka stoi za nią historia? Jakie niesie ze sobą wartości? Jaki jest Twój produkt? Komu i jakie przyniesie korzyści? Do jakiej grupy odbiorców powinna trafić informacja o Twojej firmie i jakimi kanałami do nich trafić? To tylko niektóre kwestie, bez których nie powstanie spójna strategia komunikacji. Nie improwizuj – planuj. Bądź gotowy na różne sytuacje, także te nieprzyjemne. Miej konkretny cel i świadomość, dokąd zmierza Twoja komunikacja.

2. Startup wszech czasów? Zejdź na ziemię
Panująca moda na startupy sprawiła, że branża nieco straciła kontakt z rzeczywistością. Co druga raczkująca firma jest “rewolucją”, “podbija świat” i “odmienia oblicze technologii”. Prawda jest taka, że szansę na zaistnienie ma, w najlepszym wypadku, jeden na dziesięć startupów. Nie opowiadaj o swoim produkcie niestworzonych historii, skup się na jego realnych zaletach. Nie odtrąbiaj sukcesu po jednej luźnej rozmowie z potencjalnym inwestorem. Nie używaj wielkich słów, bo narazisz się na śmieszność. Konkrety, prawda i realne sukcesy – to zawsze się obroni.

3. Jesteś jednym z wielu. Wyróżnij się!
Wiele młodych firm przepada właśnie dlatego, że nie umie w odpowiedni sposób podkreślić swojej wyjątkowości. Planując komunikację musisz zastanowić się, co wyróżnia Twoją markę i Twój produkt wśród dziesiątek innych. Twoja aplikacja jest pierwsza na świecie? Może za powstaniem Twojego startupu kryje się niezwykła historia lub wprowadziłeś niespotykany system pracy? A może na każdym etapie tworzenia produktu towarzyszy Ci twój pies, inż. Fafik? Nawet z pozoru niemająca związku z branżą opowieść może sprawić, że zapadniesz odbiorcom w pamięć.

4. Porywasz się z motyką na słońce

Zaczynasz promować swój raczkujący startup w mediach. Rozsyłając press pack, nie rozmieniasz się na drobne: Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita, TVN i New York Times – a co, przecież materiały masz też po angielsku! Prawda jest jednak taka, że na początku szansa na to, że zainteresujesz duże media swoją historią, są niewielkie. Zacznij na mniejszą skalę: media lokalne i branżowe są znacznie bardziej dostępne i mogą być świetną odskocznią do “wielkiego świata”.

5. Technomowa
Branża startupowa żyje w szczelnej bańce, której mieszkańcy porozumiewają się specyficznym językiem. Pamiętaj jednak, że świat na zewnątrz wygląda inaczej. Twoje technologiczne wywody mogą być zupełnie niezrozumiałe dla zwykłych śmiertelników – a ostatecznie to przecież z nimi chcesz się skutecznie komunikować. Projektując produkt, na pewno sporą wagę przywiązujesz do user experience. Obejmij testami także swoją strategię komunikacyjną. Opowiedz swojej rodzinie i przyjaciołom (spoza bańki!) o tym, co robisz i zapytaj ich, czy rozumieją Twój przekaz. Jeśli nie – uprość historię i zmień perspektywę o 180 stopni.

6. Martwe social media i amatorska strona internetowa
Niby banał, ale wciąż zdarza się, że startupy, dopieszczając produkt, zapominają o najważniejszych kanałach promocji i komunikacji. Strona internetowa i media społecznościowe to pierwsze miejsca, w których potencjalny klient czy dziennikarz będą szukać informacji na Twój temat. Spraw, by tętniły życiem i prezentowały ciekawe treści. Pamiętaj, by nie ograniczać się wyłącznie do tematów technologicznych – odbiorcy lubią, gdy firma pokazuje swoją “ludzką twarz”, a w małych firmach taki rodzaj komunikacji jest znacznie bardziej autentyczny, niż w przypadku wielkich korporacji.

7. Zapominasz o marce osobistej

Pamiętaj, że jesteś twarzą swojej marki. Zanim wypromujesz produkt, zaistniej jako ekspert. Podrasuj profil na Linkedin, załóż konto na Twitterze, pisz bloga. Obserwuj, wchodź w interakcje, komentuj. Pozycjonuj się jako specjalista w swojej dziedzinie i aktywny członek branży. Dzięki temu nie tylko staniesz się rozpoznawalny wśród kolegów po fachu, ale też masz szansę zwrócić uwagę mediów, które nierzadko proszą ekspertów o opinie i komentarze.

8. Brak Ci dystansu
Stworzyłeś swoją firmę od zera. Ślęczałeś godzinami przed komputerem, spłukany jadłeś zupki chińskie, poświęcałeś cały swój czas, by w końcu ruszyć z kopyta. Startup/aplikacja/biznes to Twoja krwawica, jesteś na niej skoncentrowany w stu procentach. I czasem brakuje Ci dystansu. Spojrzeć na słabe strony swojego “dziecka” to niełatwa sprawa. Przyjąć negatywny feedback klientów, partnerów biznesowych jeszcze trudniej. Jak mawiają Amerykanie “Don’t take it personally”. Naucz się słuchać konstuktywnej krytyki i doceniać osoby z trzeźwym osądem sytuacji. Nawet jeśli nie zawsze jest to miłe. I tu przechodzimy płynnie do punktu 9.

9. Puszczają Ci nerwy
Social media mają wiele zalet, ale i jedną niezaprzeczalną wadę: są idealną platformą dla krytykantów. Nawet, jeśli uważasz, że niezadowolony klient (a czasem wręcz zwykły hejter) nie ma racji, nigdy nie pozwól, by poniosły Cię nerwy. Nie wdawaj się w pyskówki, nie obrażaj rozmówców, nie wytykaj błędów językowych. Zadbaj też o to, by Twoimi mediami społecznościowymi zajmowała się odpowiednia osoba. Nie ma nic gorszego, niż administrator-pieniacz! Pamiętaj, że w internecie nic nie ginie – dziś usunąłeś zbyt emocjonalny wpis, jutro możesz go znaleźć na fanpage’u „Kryzysy w social media wybuchają w weekendy”…

10. Zosie-samosie
I tu wracamy do punktu wyjścia. Często największym błędem jest fakt, że – próbując robić wszystko samemu – tak naprawdę każdą sprawą zajmujesz się po łebkach. Walcząc z produktem, traktujesz PR po macoszemu. Poświęcając czas na komunikację, zaniedbujesz produkt. Miotasz się między zadaniami, tracisz czas i nerwy, a nic pozytywnego z tego nie wynika. Błędne koło! Przeanalizuj więc swoje możliwości i zastanów się, czy najlepszą – i wbrew pozorom najtańszą – opcją nie będzie poproszenie o pomoc profesjonalistów.

Write a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *